Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gadżet. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gadżet. Pokaż wszystkie posty

18 grudnia 2015

Masło orzechowe - #28 Coś fajnego!

Masło orzechowe to moja nowa miłość! Pamiętam, że kiedyś nie smakowało mi tak bardzo i dziwiłam się, że niektórzy tak je uwielbiają. Postanowiłam jednak, że dam mu jeszcze szansę. Kupiłam tym razem masło orzechowe z kawałkami orzechów. I to było to!

Jeden słoiczek zjadłam w ciągu tygodnia. Cały czas robiłam sobie z nim kanapki, a nawet zajadałam się czasem łyżkami. Takie moje grzeszki, bo jedyne (ale ogromna) wada masła orzechowego to jego kaloryczność. To niestety dramat, ale raz na jakiś czas można sobie na to pozwolić, nie przesadzajmy. ;) Poza tym to może być plus, jeżeli ktoś chce zbudować masę. Orzechy przecież są zdrowe.

Masło orzechowe to coś do czego zdecydowanie będę często wracać. Ze względu na kaloryczność nie jest to produkt na co dzień, ale warto pamiętać o nim przy wyjątkowych okazjach.

Zdjęcia pochodzą z www.freeimages.com.

14 grudnia 2015

Pomysł na uniwersalny prezent!


Przedstawiałam już swoje pomysły na prezenty dla facetów oraz prezenty dla kobiet, a dzisiaj zaprezentuję pomysły dla osoby dowolnej płci. Co nie znaczy, że każdy z tych prezentów będzie pasował dla każdego. Obdarowujący musi wiedzieć co lubi osoba, której daje prezent i to pod nią dopasować swój zakup. Mimo to pomysły przedstawione poniżej mam nadzieję, że kogoś zainspirują.

1. Książka
To najbardziej oczywisty pomysł na prezent. I najbardziej uniwersalny, nie trzeba wiele tłumaczyć.

2. Gra planszowa
Gry planszowe nie muszą być nudne! Pisałam o tym tu i polecałam konkretne tytuły tu. Może właśnie w tym roku sprezentujesz komuś fajną grę i wprosisz się na wielogodzinną rozgrywkę?

3. Puzzle
Nie każdy jest fanem, ale nie tylko kolekcjoner i wielki miłośnik może mieć ochotę  na ułożenie jakiegoś ładnego obrazka.

4. Fajne kapcie
Nigdy nie miałam takich dużych kapci z jakąś zwierzęcą mordką, albo wielkimi łapami yeti. Zawsze bardzo mi się podobały i chociaż nie są może wielce praktyczne są cieplutkie i zabawne. Nie każdemu taki prezent będzie jednak pasował, musisz wiedzieć, czy obdarowany ma poczucie humoru.

5. Bony do sklepów
Wiem, że nie każdy lubi taki prezent, bo czują, że ktoś się nie postarał. Jednak wiele osób uważa, że to dużo lepsze od dostania kolejnej rzeczy, która im się nie podoba.

6. Odłożone pieniądze na spełnienie marzenia
Jeśli nie bon to można dla bliskiej osoby dać pieniądze, ale na konkretny cel. Pieniądze na zrealizowanie czegoś, o czym ta osoba mówi już od dawna. Może to być tatuaż, jakiś wyjazd lub większy zakup. W miarę możliwości możemy dołożyć swoją cegiełkę. Nie będzie to pomysł nietrafiony, jeśli tylko dobrze znamy tę osobę i wiemy, że pragnie osiągnąć swój cel.

7. Polaroid
Sama marzę o czymś takim! Polaroidy wróciły do łask. Dzięki tym aparatom możemy natychmiast zobaczyć zrobione zdjęcie. Myślę, że wiele osób ucieszy taki prezent.

8. Wirtualna adopcja zwierzęcia
Jako, że zwierzę nie jest świetnym pomysłem na prezent można pomyśleć o adopcji wirtualnej. Zwłaszcza jeśli wiemy, że dana osoba wpiera jakąś fundację lub działa na rzecz czegoś. Możemy w jej imieniu opłacić np. wyżywienie jakiegoś pieska w schronisku, albo ochronę zagrożonego gatunku. Osoby tym zainteresowane z pewnością docenią taki gest.


To już wszystkie pomysły na dziś. Zobacz koniecznie poprzednie wpisy prezenty dla facetów i prezenty dla kobiet oraz wpadnij na mojego facebooka i google+!

10 grudnia 2015

Pomysł na prezent DLA NIEJ

Były już propozycje na prezent dla faceta, a teraz czas na kobiety. Poniżej przedstawię moje propozycje na prezent dla niej, zapraszam!

 1. Świeczki, świeczniki, lampiony
Wiem, że nie jestem jedyną kobietą, która lubi takie „pierdoły”. Świeczki niesamowicie umilają życie i są przyjemne dla oka. W dodatku są dostępne w tak wielu zapachach, kolorach i kształtach, że mogłabym być nimi obdarowywana do końca życia i wciąż by mi się nie znudziło. Obecnie planuję sobie zakupić duży lampion, bo moja kolekcja małych świeczników mi nie wystarczy. ;) Jeśli kompletnie nie wiesz co kupić dla dziewczyny postaw na pewniaka i kup ładny lampion i świeczki!

  

2. Kolorowanki antystresowe (kolorowanki „dla dorosłych”)
Nie sądzę, że to prezent tylko dla kobiet, ale do tej pory żadnego chłopaka z taką kolorowanką nie widziałam. ;) Jak już pisałam, ostatnio jest to wielkim hitem, dlatego nie ma co się długo zastanawiać - spodoba się to wielu osobom, i to nie tylko młodym.


3. Subskrypcja/pakiet beGlossy lub Shinybox
Pisałam ostatnio tutaj swoje rozważania, czy warto w to w ogóle inwestować. Jednak prezentów tak się nie przelicza, a jak już wspominałam takie pudełko potrafi sprawić wiele przyjemności. Na pewno nie pogardziłabym Shinybox'em lub beGlossy, gdybym dostała je w prezencie.
Można też pomyśleć o wersji dla panów na święta, ale sądzę, że większość mężczyzn wolałaby dostać jednak coś innego. Jeśli chcemy kupić panom kosmetyki - lepiej same skomponujmy dla nich zestaw.


4. Tangle Teezer (szczotka do włosów) i Invisibobble (gumki sprężynki)
To pomysł na prezent zarówno dla młodszych jak i starszych dziewczyn, wszystkie powinny być zadowolone z takiego prezentu. Nie będę rozwodzić się nad tym, jaka to niby rewelacyjna szczotka i fantastyczne gumki do włosów - o tym huczał już cały internet. Powiem jedynie, że i szczotka i takie sprężynkowe gumki bardzo dobrze mi się sprawdzają i przyjemnie się ich używa. Używam ich codziennie od kilku miesięcy, ale nie wiem, czy moje życie stało się lepsze. ;) Z pewnością jednak nie szkodzą moim włosom i są ciekawe wizualnie. W obu przypadkach można szukać tańszych odpowiedników, nie zawsze jednak będą tak samo dobre.


5. Szpilki
To może wydawać się zabawnym pomysłem i wiem, że na pewno nie każdemu się spodoba. Mimo wszystko ja widzę to nawet w formie wspólnych zakupów (w przypadku gdy to prezent np. od chłopaka, mamy lub przyjaciółki). Żeby sytuacja nie była niezręczna, bo nie każdy będzie czuł się dobrze słysząc „wybierz coś, ja zapłacę”, można ofiarować bon zakupowy z informacją, że fajnie by było, gdyby ta osoba przeznaczyła go właśnie na to. Szpilki to klasyka, którą chce mieć każda dziewczyna. I to w wielu, wielu kolorach i fasonach. W dodatku takie buty podobają się mężczyznom, dlatego jeśli panowie zaproponują wspólne zakupy mogą wybrać dziewczynie takie buty, które im się najbardziej spodobają. A żeby nie przedłużać znienawidzonych przez panów zakupów to fajnie mieć właśnie taki bon, który jest przecież do konkretnego sklepu. ;)
Tyle ode mnie jeśli chodzi o propozycje prezentów dla pań. Zapraszam do poprzedniego wpisu - pomysły na prezent dla niego. Oraz przypominam, że wkrótce pojawi się jeszcze jeden wpis - uniwersalne prezenty dla każdego. Zapraszam także do śledzenia mojego facebooka i google+!

07 grudnia 2015

Pomysł na prezent dla NIEGO

Święta już tuż tuż i na pewno macie kogoś kogo chcielibyście obdarować prezentem. Dzisiaj przedstawię swoje propozycje na prezent dla chłopaka. Wiadomo, że nie wszystkie prezenty są uniwersalne, ale to ty powinieneś wiedzieć, co będzie pasować twojemu znajomemu.

1. Gra komputerowa
To chyba najpowszechniejszy prezent, który sprawdza się od lat. Zawsze jest jakaś nowa gierka, która można chłopakowi sprezentować. Czy to nowe GTA, Wiedźmin, czy inne Diablo - zawsze zostanie przyjęta z otwartymi rękami. Uwaga: taki prezent może spowodować wielodniowe osłabienie w kontaktach osobistych!


2. Zabawny krawat lub marynarka
Śmieszne krawaty można znaleźć już prawie wszędzie. Jest to fajny gadżet na jakąś niezobowiązującą imprezę. Podobnie z marynarką, chociaż to zdecydowanie większy wydatek. Wydaje mi się, że nie każdemu taka marynarka czy krawat przypadnie do gustu, ale sam musisz wiedzieć, jakie poczucie humoru ma osoba, której taki prezent chcesz dać. Krawat może być też oczywiście w wersji stonowanej w prezencie dla taty. No chyba, że twój ojciec jest bardzo młody duchem. ;)


3. Koszulka
Podobny pomysł jak wyżej, ale na pewno mniej kontrowersyjny. Tym bardziej, że koszulki mogą być bardzo różne i zawsze można wybrać coś, co trafi w gust obdarowywanego. Faceci raczej nie obrażą się za kolejną fajną koszulkę, bo zazwyczaj nie cierpią na ich nadmiar.


4. Trymer/golarka
Nie trzeba tu raczej wiele tłumaczyć. Dobra golarka lub fajny trymer (a może 2w1?) to coś, co przyda się każdemu facetowi. Zwłaszcza w dobie mody na zadbaną brodę. Więc jeśli wiesz, że osoba, której chcesz coś sprezentować jeszcze nie posiada takiego urządzenia to możesz się nad nim zastanowić.

 

5. Nóż
Nie wiem, czy ten pomysł nie wyda się dziwny, ale uważam, że nie tylko pasjonaci noży i survivalowych klimatów ucieszyliby się z takiego prezentu. Chyba każdy facet ma takie zapędy do posiadania jakiegoś fajnego noża. Może to być scyzoryk, nóż bojowy lub typowy do rzucania. Mój chłopak, który jest akurat kolekcjonerem bardzo ucieszył się z zestawu do rzucania. ;)

 

To tyle jeśli chodzi o moje propozycje prezentów dla facetów. Niedługo pojawią się prezenty dla kobiet, a także propozycje na coś uniwersalnego. Zapraszam także na mojego facebooka i google+!

16 listopada 2015

Czy warto kupować SHINYBOX'a lub BEGLOSSY?

Shinybox i BeGlossy (a wcześniej Glossybox) to pudełka z kosmetykami (głównie miniaturkami), które można otrzymywać w comiesięcznej subskrypcji. Kosztuje to 49 zł miesięcznie (przy zamówieniu pakietu kilku pudełek cena jest niższa). W każdym pudełku znajdziemy co najmniej 5 kosmetyków: próbek i pełnowymiarowych, a do tego różne zniżki. Ale czy warto?

Z czysto finansowego punktu widzenia, jeśli pudełko kosztuje 50 zł, a jest w nim 5 produktów każdy z nich musiałby kosztować co najmniej 10 zł, żebyśmy nie przepłacali. Muszę powiedzieć, że tak najczęściej jest i cena produktów (nawet niepełnowymiarowych) zdecydowanie przewyższa wartość pudełka. Ale doskonale wiadomo, że nie wszystkie rzeczy są warte swojej ceny. Nie każda osoba kupi krem za ponad 100 zł i fajnie, że można go przetestować, ale wcale nie musi on działać lepiej od kremu za 5 zł (czyli mniej niż „w cenie pudełka”). Podobnie jest, gdy otrzymamy jakiś produktu, którego nie używamy. Znowu zaletą jest, że możemy przetestować coś innego, ale same byśmy tego nie kupiły, bo uważamy to za zbędne. Nie chodzi mi o jakieś nowości lub coś, o czym po prostu nie pomyślałyśmy. Tylko o coś konkretnego, czego po prostu nie chcemy mieć, ale użyjemy, bo było w pudełku...

Może i odrobinę się czepiam, ale czytałam różne opinie i pudełka często nie trafiają w gust swoich odbiorczyń. Niestety zbyt często dodają próbki szamponów i odżywek do włosów, których nie sposób wykorzystać, gdy dostaje się je co miesiąc, a czasami losowy kolor lakieru do paznokci, cienia do powiek lub podkładu jest bardzo nietrafiony. Trzeba się liczyć z taką możliwością. Największą wadą tego rodzaju subskrypcji jest to, że w profilu na stronie wypełnia się ankietę o swoich preferencjach i rodzaju urody, a mimo to często otrzymane produkty są kompletnie inne od naszych oczekiwań. Czasami jednak trafia się perełka - produkt wspaniałej jakości, którego cena przewyższa cenę pudełka (a dostajemy przecież jeszcze inne kosmetyki!). Gdy znajdziemy coś takiego to wiemy, że warto. Nie zawsze tak jednak jest, nie wszystkie zachwalane produkty, nawet te super drogie, nam pasują.

Koniecznie muszę dodać, że bardzo miło jest otrzymywać co miesiąc taki „prezent” (nawet, jeżeli same za niego zapłaciłyśmy). Przed otwarciem pudełka nie wiadomo co jest w środku. Produkty są dla nas niespodzianką (chyba, że zamówimy pudełko z poprzedniego miesiąca). W dodatku wszystko jest estetycznie zapakowane, a pudełka są ładne i solidne, więc można je później wykorzystać na różne drobiazgi. Miniaturki otrzymanych produktów często wykorzystuję na wyjazdach albo np. na basenie, żeby nie brać całej pojemności szamponu lub kremu. Shinybox i beGlossy proponują też pudełka specjalne: wydania dla mężczyzn, dla matek, dla panien młodych itd.

Moim sposobem zarówno na beGlossy jak i Shinyboxa jest po prostu czekanie na okazję. Dostaję na maila informację o promocjach lub wyprzedażach, w których można zgarnąć pudełka nawet za pół ceny! Są to oczywiście pudełka z poprzednich miesięcy, więc nie mamy takiej wielkiej niespodzianki (chociaż w obrębie miesiąca w pudełkach i tak mogą być drobne różnice, więc nie możemy być wszystkiego pewni). Ale to właśnie dzięki temu mogę wybrać pudełko i zdecydować, czy chcę mieć zawarte w nim produkty w promocyjnej cenie. Zazwyczaj udaje im się mnie skusić. ;)

Podsumowując, myślę, że jest to głównie kwestia tego, czy cena takiego pudełka to dla kogoś mało czy dużo. Nie każdy będzie chciał płacić tyle co miesiąc na takie przyjemności, które nie są dla niego niezbędne. Dla kogoś innego może to być groszowy wydatek i nie będzie mu przeszkadzać, że nie wszystko będzie chciał koniecznie wykorzystać. Uważam, że dobrym pomysłem jest kupowanie takiego pudełka na dwie osoby (np. dwie siostry, matka z córką, dwie przyjaciółki). Problem może być wtedy, gdy obie zapragną najbardziej jednej tej samej rzeczy, ale zazwyczaj powinny umieć się nim podzielić.

06 listopada 2015

Kolorowanki antystresowe - #26 Coś fajnego!

Kolorowanki antystresowe, albo tzw. kolorowanki „dla dorosłych”, chociaż nic zbereźnego w nich nie ma, to hit ostatnich miesięcy! Spodobały mi się, gdy je widziałam pierwszy raz, ale nie zapragnęłam mieć ich na własność. Skusiłam się dopiero w tym miesiącu.

Pamiętam, że jako dziecko uwielbiałam kolorować kolorowanki. Kojarzy mi się to zwłaszcza z dniami, gdy byłam chora i zostawałam w domu. Zawsze towarzyszyły mi wtedy bajki na video i właśnie nowa kolorowanka. Od dawna nie miałam już takich chęci, po prostu nie chciało mi się tak spędzać czasu. Dopiero przy generalnych porządkach, gdy znalazłam kilka piórników pełnych kredek stwierdziłam, że mam na to ochotę. W końcu gdy jest się w posiadaniu tylu kredek trzeba je do czegoś wykorzystać. ;)

Na szczęście te kolorowanki dostępne są teraz w wielu miejscach. Nie trzeba ich specjalnie szukać, najpierw widziałam je tylko w Tigerze, później w Empiku, a obecnie są nawet w Carrefourze, więc pewnie i w innych marketach. Kosztują maksymalnie 20 parę złotych, więc nie jest to straszny wydatek na tak ładne, szczegółowe obrazki. 

Bo kolorowanki „dla dorosłych” różnią się znacznie od tych dziecięcych. Chociaż sądzę, że jako dziecko także bardzo bym je polubiła. Na obrazkach są głównie skomplikowane wzory, które wypełnia się dowolnymi wzorami. Można się przy tym zrelaksować i jak sama nazwa wskazuje - odstresować.

Kolorowanki antystresowe to naprawdę fajna rzecz. Zabieram je ze sobą na wykłady, by w skupieniu posłuchać profesora, a w dodatku popatrzeć na coś miłego i rozwinąć swoją kreatywność. A przynajmniej nie pozwolić jej całkowicie umrzeć. Z całego serca polecam!

30 października 2015

Cydr - #25 Coś fajnego!

Na wstępie zaznaczę oczywiście, że alkohol mogą spożywać jedynie osoby pełnoletnie!

Cydr to jest świetna rzecz! Nie piwo, nie wino, nie okropna wódka. A właśnie cydr! Oczywiście inne alkohole też zdarza mi się pić. Nie mówię przecież, że zamykam się jedynie na jeden rodzaj. Sęk w tym, że cydrów nie pijałam, a ich odkrycie było dla mnie bardzo pozytywne!

Cydr smakuje trochę jak smakowe piwo, ale dużo lepiej! Jest świeży i orzeźwiający. Często smakowe piwa mają niestety to do siebie, że smakują bardzo sztucznie... A cydr smakuje po prostu jabłkiem! I to różnym rodzajem jabłka, bo są cydry też z antonówek, z miodem, z sokiem malinowym. Chociaż taki standardowy i tak jest wspaniały. Nie jest to wysokoprocentowy napój, co oczywiście jest zaletą, jeśli pije się dla czystej przyjemności i delektowania się smakiem.

Nie będę się tu długo rozwodzić nad tym doskonałym napojem, ale polecam go spróbować. Nie wskażę żadnej konkretnej marki, bo nie mam swojej ulubionej. Trzeba samemu rozejrzeć się i znaleźć taką, która nam najbardziej pasuje. Myślę, że Cydr nada się idealnie w okresie jesiennym jako towarzystwo na wieczorne ploteczki. :)

Zdjęcia pochodzą z www.freeimages.com.

23 października 2015

Jesienne grillowanie - #24 Coś fajnego!

Grille, ogniska, biwakowanie to dla mnie czysta przyjemność. W okresie jesienno zimowym czekam z utęsknieniem na powrót cieplejszych dni by rozkoszować się długimi wieczorami. Chłód mi jednak nie straszny, a grillować można cały rok!

Jesienny grill będzie inny od takiego letniego. Nie posiedzimy przy nim na powietrzu z piwkiem w ręku. Mimo wszystko, jeżeli mamy możliwość wyjazdu do domku na działkę to warto z niej skorzystać przed przyjściem największych mrozów. Domek nie da nam zamarznąć, a ciepłe grillowane jedzonko przywróci najmilsze wspomnienia z wakacji. Polecam spróbować!

W co należy się zaopatrzyć? W ciepłą bluzę, kurtkę, buty i rękawiczki! A także latarkę, jeśli nie ma innego źródła światła. Niestety teraz bardzo szybko robi się ciemno, ale można za to rozłożyć świeczki, które sprawią, że będzie jeszcze przyjemniej. Konieczne oczywiście jest żarełko, które chcecie spożyć, i ewentualne napoje alkoholowe, które mają także działanie rozgrzewające. ;) Ostatnim niezbędnym punktem jest dobra ekipa i wyśmienity humor. Te wszystkie punkty będą gwarancją dobrej zabawy. Zatem grillujcie! :)


Zdjęcia pochodzą z www.freeimages.com.

19 października 2015

Pięć świetnych gier planszowych, które musisz poznać!

Pisałam już kilka słów o planszówkach, a dzisiaj przedstawiam ciekawe tytuły, którymi warto się zainteresować. Według mnie każda z nich zasługuje na uwagę. Zapraszam do zestawienia!

Neuroshima HEX!

Zaczynamy z grubej rury - Polska gra logiczno-taktyczna autorstwa Michała Oracza! Niestety dość skomplikowana (przy pierwszym podejściu to wada). Oczywiście gdy pozna się zasady i rozegra parę wojen wszystko (prawie wszystko ;)) staje się jasne. Warto tej grze poświęcić więcej czasu na rozruch by cieszyć się godzinami zaciętej walki. Jest to gra znana także zagranicą. Jej wykonanie i grafika jest świetna i przypomina grę komputerową. W grudniu 2013 roku gra została wydana w jeszcze nowocześniejszej oprawie (ja posiadam wersję starszą, drugą edycję z 2008 roku).
Neuroshima HEX! polega na stoczeniu walki jedną z czterech dostępnych armii. Każda z nich ma swoją specyfikację, którą powinno się wykorzystać przygotowując konkretną taktykę w grze.  Wygrywa ten, kto pierwszy zniszczy sztab (bazę) przeciwnika, który ma 20 punktów życia.
Do podstawowej wersji gry zawierającej cztery armie (Moloch, Hegemonia, Posterunek i Borgo) wydane zostały dodatki z innymi armiami, każda o zupełnie innej charakterystyce.
Od 2 do 4 graczy. Cena około 100-130 zł.


Carcassonne

Reguły są bardzo proste, ale zabawa jest wielka. Ta gra w przeciwieństwie do Neuroshimy nie wymaga ogromnego skupienia i znajomości ogromu zasad i różnych zmiennych. Carcassonne to czysta przyjemność w nietrudnej postaci i pięknej oprawie. Wydaje mi się, że jest przystępna także dla dzieci, więc może to być zabawa dla całej rodziny (mimo tego, że starsi sami bardzo dobrze się bawią). Do gry zostało wydanych wiele dodatków, które poszerzają podstawową wersję.
Gra polega na układaniu kolejnych pól i zajmowaniu odpowiedniego terenu swoim pionkiem. W zależności od tego czy zajęliśmy zamek, drogę, klasztor czy łąkę otrzymujemy inną ilość punktów. Punkty liczą się jedynie wtedy, gdy dana przestrzeń jest zamknięta. Co więcej przeciwnik może utrudniać nam zamknięcie naszego pola albo przywłaszczyć sobie jego część. W dodatku otrzymujemy określoną liczbę pionków i musimy wiedzieć, czy dane pole warto zająć.
Od 2 do 5 graczy. Cena około 100 zł. Gra była wielokrotnie nagradzana.

Kolejka

Kolejna polska gra. Tym razem żadne sci-fi - przenosimy się do PRL-u. Nie załamuj się nawet jeśli nie lubisz historii. Ta gra sprawi, że zrozumiesz, czym jest niesprawiedliwe wyczekiwanie w kolejce albo walka o papier toaletowy! Gra polega na tym, żeby zebrać odpowiednie towary, których niestety nie starczy dla wszystkich. W dodatku inny gracz może okazać się uprzywilejowaną matką, która wyprzedzi cię w kolejce albo weźmie towar z pod lady!
Zasady nie są skomplikowane, ale rozgrywki dają dużo zabawy. Do Kolejki siada się zdecydowanie z przyjemnością.
Od 2 do 5 graczy. Cena około 100 zł.

http://www.creatika.pl/portfolios/gry_black_monk/

Munchkin

To jedyna karcianka w zestawieniu. Zdecydowałam się, że podepnę tę grę pod to zestawienie, bo naprawdę warto promować ten tytuł. Munchkin jest parodią gier RPG, ale w gruncie rzeczy polega na tym samym. Budujemy postać, walczymy z potworami i denerwujemy innych graczy. Bowiem wygrywa ten, kto pierwszy zdobędzie 10 poziom, ale nie jest to takie łatwe. W każdej chwili ktoś może uprzykrzyć nam życie i zrzucić nas prosto na poziom pierwszy. Gra jest bardzo przewrotna i nigdy nie możemy być pewni wygranej. W dodatku wszystko to utrzymane jest w zabawnej atmosferze. Bo jak tu nie wybuchnąć śmiechem, gdy ktoś rzuci na ciebie „Kaczkę Zagłady”?
Gra posiada wiele wersji. Jest m.in Munchkin z Karaibów, Cthulhu, Apokalipsa, Zombie i ich kolejne części. Niektóre gry poszerzają podstawę, a inne są oddzielną grą. Chociaż pewnie i tak da się je połączyć. Co więcej nie trudno jest dodać także swoje własne wersje kart. Wystarczy ich parę by urozmaicić grę i wywołać jeszcze większy uśmiech na twarzach znajomych. Do tej pory grałam w różne wersje podstawy (moja urozmaicona o własne karty) oraz Cthulhu. Dzięki takiej różnorodności dodatków Munchkin nigdy się nie znudzi!
Munchkin to także nazwa kota o krótkich nóżkach. Ta ciekawostka, która nie ma nic wspólnego z grą, bardzo mocno mi się z nią kojarzy. Bo Munchkin taki właśnie jest - uroczy i zabawny. Chociaż więcej w nim zabawy niż uroku, zwłaszcza, gdy posługujesz się bronią o nazwie „Pała Kultury” albo jesteś atakowany przez „Wszy łonowe”... Wszystkie karty opatrzone są rysunkiem i opisem doskonale tłumaczącym jej działanie. Oczywiście nic tu nie jest na poważnie, a sam autor zachęca by jak najbardziej przeszkadzać innym graczom i szyderczo się z tego śmiać.
Najlepiej od 3 do (podobno) 6 graczy, ale przyznaje, że grałam w dwie osoby oraz w więcej niż 6. Cena około 60 zł.

  Magiczny miecz / Magia i Miecz

Zdecydowanie najstarsza gra z tu przedstawionych. I to jest właśnie przykład na to, że genialne gry powstawały już lata temu. Osobiście grałam tylko w Magiczny miecz, ale jest to siostrzana wersja gry Magia i miecz. Wyglądają bardzo podobnie i polegają na tym samym. Jestem bardzo zasmucona faktem, że parę lat temu zagubiła mi się gdzieś ta gra lub komuś ją oddałam... Teraz bardzo chętnie bym do niej powróciła, ale Magiczny miecz nie jest obecnie nigdzie dostępny. Polecam dlatego zapoznanie się z jedną z wersji gry Magia i miecz.
W grze wybieramy postać, którą chcemy się poruszać i rozwijamy ją chodząc po kilkupoziomowej planszy. Spotykamy na swej drodze różne zdarzenia, dobre i złe postacie, a także innych graczy, którzy nie muszą być do nas dobrze nastawieni. Gra kończy się, gdy stwierdzimy, że jesteśmy gotowi stawić czoła bestiom znajdującym się w centrum planszy.
Do gry zostały wydane różne dodatki, poszerzające planszę. Jednak nigdy w nie nie grałam.
Od 2 do 6 graczy. Magiczny miecz - niedostępny. Magia i Miecz - około 200 zł.


Ciekawa jestem czy znacie którąś z podanych przeze mnie gier. Może już jest waszym ulubieńcem, a może  jakaś inną macie mi do polecenia. Piszcie!

Wpadaj na mojego facebooka i google+!

16 października 2015

Planszówki - #23 Coś fajnego!


Gry planszowe kojarzą się niektórym z żenującą, nużącą rozrywką. Kiedyś grywaliśmy w nie, bo nie mieliśmy zbyt wielu alternatyw, ale obecnie gry planszowe są wspaniałe, a ja z wielką chęcią poświęcam im swój czas. Planszówki to naprawdę coś fajnego!

Wspominamy chińczyka, monopol i inne popularne gry, w których praktycznie wszystko zależało jedynie od rzutu kostką. Często gry były bardzo proste i niekoniecznie był to nasz ulubiony sposób spędzania wolnego czasu. Oczywiście wiem, że świetne, bardzo rozbudowane gry nie są czymś supernowoczesnym i istniały także 10 czy 20 lat temu. Ale jestem przekonana, że nie wszyscy o tym wiedzą. Nawet teraz nie każdy jest świadomy jak świetne mogą być gry planszowe. Cieszę się, że chociaż część osób teraz je odkrywa i spędza przy nich fantastyczne chwile z przyjaciółmi.

Nie podaję tu konkretnych gier, które polecam, ponieważ poświęcę temu osobny wpis (tutaj). Nie jestem żadnym ekspertem, ale niejedną godzinę spędziłam na graniu, a gdy organizowane są Planszówki na Narodowym siedzę tam jak najdłużej tylko się da! Poznaję nowe, ciekawe gry, sprawdzam inne wersje gier już mi znanych, albo jakichś dodatków lub po prostu gram w coś mi znajomego w większym gronie.

Gry planszowe nadają się świetnie do spotkań w większym gronie (w przeciwieństwie do gier komputerowych, w czasie których bardzo zamykamy się na świat zewnętrzny). Planszówki często nawet wymagają od nas większej ilości graczy, bo to właśnie wtedy jest przy nich najlepsza zabawa. W dodatku w między czasie mogą toczyć się rozmowy, a ewentualne spożycie alkoholu podnosi poziom trudności. ;)

Jeśli kojarzysz gry planszowe jedynie z popularnym „chińczykiem” i myślisz, że to nie dla ciebie, to cieszę się, że to właśnie ja będę mogła wpłynąć na twoją opinię. Planszówki nie muszą być nudne! Konkretne przykłady podam już niedługo. :)
Zdjęcia pochodzą z www.freeimages.com.

28 września 2015

Jak zorganizować się na studiach?

Nie jestem najlepiej zorganizowaną osobą. Często mam raczej olewczy stosunek do narzuconych zadań. Mimo to mam parę sposobów, żeby ogarnąć nawet to, co wcześniej olałam. Kalendarz to żaden nowy wynalazek, a i tak niektórzy nie umieją z niego korzystać. Mój sposób dotyczy głównie studiowania, ale można to przełożyć na szkołę, jeśli ktoś chce. Z tą różnicą, że na studiach zazwyczaj niczego się nam nie zarzuca i nie ma czegoś takiego jak wagary (bo studia są lepsze od liceum ;)).

Pierwszy tydzień studiów jest ciężki. Oczywiście taki tydzień, w którym zaczynają się już normalnie zajęcia, a nie wielkie zamieszanie i problemy z rejestracją na przedmioty. Zazwyczaj wtedy staram się być na wszystkich zajęciach (tak się staram, że dzisiaj pierwszy dzień, a ja nie wyszłam z domu).Na początku profesorowie mówią jakie jest zaliczenie, co się liczy do oceny, czy zwracają uwagę na obecność (a może ogólnie na to nie patrzą, ale premiują 100% obecności) itd. Niektórych w ogóle nie interesuje, czy chodzicie, inni robią listę na każdych zajęciach, a jeszcze inni kiedy im się zechce. Oczywiście są takie przedmioty, na które chodzi się z przyjemnością by posłuchać wykładowcy, mimo że nie jest to przedmiot obowiązkowy. Ale bywa też tak, że profesor bardzo przynudza (niestety), ale sam mówi, że przed egzaminem prześle własne notatki. I to jest przedmiot, na którym nie trzeba siedzieć co tydzień. Wiem oczywiście, że każdy sam podejmuje decyzje na co chodzić może na wszystko?) lub gdzie nie chodzić, ale są osoby, które na każdych zajęciach pytają się o listę czy zaliczenie. A wystarczyło posłuchać pierwszego wykładu.
 
Zbieram takie informacje w jedno miejsce, a obok przygotowuję najzwyklejszy w świecie spis zajęć i kratki na 15 tygodni, czyli tyle, ile zazwyczaj trwa jeden semestr. Teraz każdego dnia mogę zaznaczyć czy byłam, czy była lista, czy może zajęcia były odwołane (więc nie straciłam nieobecności). Dzięki temu wiem, że nie zaskoczy mnie trzecia nieobecność na zajęciach, na których można nie być jedynie dwa razy (z nieobecnościami miałam duży problem w liceum i gdybym wtedy pilnowała tego, żeby nie przekroczyć 50% życie byłoby piękniejsze ;) ). Obok przedmiotów piszę rodzaj zaliczenia i wtedy na pierwszy rzut oka widzę, co już jest za mną (jeśli zaliczeniem jest prezentacja lub inna praca, a nie egzamin).

Nie odkryłam nic wielkiego, a jednak jest to dla mnie niezawodna metoda. Nie muszę zastanawiać się, na których zajęciach mnie nie było i o jakie notatki mam zapytać, bo wszystko znajduje się jednym miejscu i kontroluję to na bieżąco. Jest to prosta rzecz niewymagająca żadnego wysiłku, ale znacznie ułatwiająca mi studiowanie. Spróbuj sam, jeśli jeszcze tego nie robisz.

Zdjęcia pochodzą z www.freeimages.com.

14 września 2015

Czy zwykłe podpaski mogą konkurować z Always Ultra? #jestem kobietą

Wiem, że temat tego wpisu jest co najmniej dziwny, ale mam przyjemność brać udział w projekcie Always, dzięki któremu mogę zrobić test podpasek taki jak w reklamie. Postanowiłam podzielić się tym na blogu. Nie jest to artykuł sponsorowany i mogę tu napisać co mi się tylko podoba.

Nie chciałam jednak przeprowadzać testu, którego wynik jest oczywisty. Always Ultra są lepsze od zwykłych Always Classic, które są jedynie zbitą „watą” (masa celulozowa). Always Classic są też grubsze, czyli mniej komfortowe. Always Ultra natomiast mają specjalną substancję żelującą, która zatrzymuje wilgoć i zamienia ją w żel. Chciałam jednak sprawdzić, jak sprawdzą się zwykłe, tanie podpaski. Ponieważ nie lubię płacić jedynie za firmę, a często tańsze produkty są równie dobre. Warto wziąć to pod uwagę.


Co więcej, prywatnie dodam, że tanie produkty tego typu są równie komfortowe i sprawdzają mi się identycznie jak te z wyższej półki. Mamy inne czasy i nie trzeba wydawać kupy kasy by otrzymać coś dobrego. Teraz tańsze mogą być wręcz identyczne. A za niższą cenę dostajemy zazwyczaj większą pojemność. Muszę jednak przyznać, że pudełko, w którym otrzymałam podpaski do testowania pachniało przepięknie. Always może być pewnie z powodzeniem używane jako odświeżacz do szafy czy szuflady. ;)


Wybrałam jedną podpaskę Always Ultra (po lewej), standardową Always Classic (po prawej) oraz zwykłą, tanią podpaskę (po środku). Skorzystałam z bibułek i saszetek z płynem dołączonych do zestawu testowego. Płyn niestety nie ma oszałamiającego niebieskiego koloru jak w reklamach, więc nie jest tak doskonale widoczny. Mimo to rzuca się w oczy, z której podpasek płyn wyciekał. Najpierw sprawdziłam dwie podpaski Always, bo chciałam największą niespodziankę zostawić na koniec.



Wynik mówi sam za siebie. Nie było dla mnie zaskoczeniem, że Always Ultra  nie przecieka. A w kwestii taniej podpaski nie muszę chyba nic więcej dodawać. Przypominam jeszcze, po lewej znajduje się podpaska Always Ultra, na środku zwykła, tania podpaska, a po prawej Always Classic.


Dla porównania zamieszczam także zdjęcie grubości tych podpasek. Jak już wyżej pisałam Always Classic odbiegają grubością od reszty, ale tanie podpaski są identyczne jak Always Ultra. Co więcej ta najtańsza podpaska jest pokryta specjalną miękką powłoczką zwiększająca komfort użytkowania. W przypadku Always Ultra trzeba zapłacić dodatkową cenę za Always Ultra Sensitive. Najtańsza podpaska jest z „natury” sensitive.


Mam nadzieję, że nikogo nie zraziła taka tematyka. Zwłaszcza, że jest to coś całkowicie naturalnego dla części populacji. ;)